sobota, 21 września 2013

Od León do DOPISZ - "Spotkanie"

Śmiało podszedłem do leżącego obok wilka.

-Nie sądziłem, że można zemdleć z przerażenia – poirytowany mruknąłem pod nosem – chyba, że mamy tu dziewczynę.

Nie myliłem się. Leżący obok wilk, nie był bynajmniej samcem. 

- No tak... wszystko jasne - prychnąłem arogancko

Chwyciłem wilczycę za kark i przeciągnąłem do mojej groty.
Trąciłem ją delikatnie łapą, aby się wybudziła – ale ta, ani drgnęła.
Za drugim razem spróbowałem odrobinę mocniej. Chyba za mocno, gdyż jęknęła z bólu. Chwilę potem zaczęła niepewnie otwierać oczy.

Miała bardzo interesującą urodę. Jej czarne futro połyskiwało w świetle pochodni, a oczy… a oczy wyglądały jak dwa szmaragdy.

- Ał… - stęknęła
- Przepraszam, chyba za mocno cię szturchnąłem –powiedziałem, czując nagle, że odczuwam do niej jakby... sympatie?
Wilczyca stanęła na równe nogi i skuliła ogon.
- Mów ktoś ty! – Warknęła
- Aleś zadziorna!
- Mów ktoś ty i jak mnie tu znalazłeś?
-Leon. - odparłem, akcentując każdą literę mojego imienia - Leon - tak mnie zwą.
- Co ja tu robię!? –
- Spokojnie, nie panikuj. Prawdopodobnie uratowałem ci życie… powinnaś być wdzięczna
- Doprawdy? Wątpię. – Prychnęła zażenowana
- Skoro nie ja, to, kto przeciągnął cię do tej groty, kiedy straciłaś przytomność?
- Ty mnie? Tu? Ah, a więc to ty mnie tak przestraszyłeś!
- Zrobiłem to nieumyślnie!
- W ogóle, po co ja z tobą rozmawiam! Gdzie jest wyjście? Gdzie jestem? – Dumnie zadarła nos i trzykrotnie zatrzepotała rzęsami.
- To ja raczej pytam ciebie. Co tu robisz i jaki jest cel, twej podróży? Mało, kto wybiera tę mroczną krainę, jako miejsce wypoczynku.
- Ja nie przybyłam tu na wakacje… a w ogóle, co będę ci się tłumaczyć? Lepiej się przymknij i pokaż mi wyjście – odparła stanowczo i dobitnie
- Twoje oczy są piękne, kiedy się denerwujesz. 
- Czy możesz się uciszyć i mnie stąd wyprowadzić!?Jesteś naprawdę żałosny.

Nagle zagrzmiało. Wystraszona wilczyca, wtuliła pysk w moją sierść. Kiedy zdała sobie sprawę, co właśnie zrobiła, odsunęła się raptownie.

- Prze… przepraszam. To taki odruch. – Wyszeptała zmieszana
- Nic się nie stało złośnico. A swoją drogą, ładnie pachniesz. Jakby lawendą? – Uśmiechnąłem się szarmancko
- Dzięki – zarumieniła się i odwzajemniła uśmiech, tym samym odsłaniając rząd pięknych, białych zębów. 
- Powiesz mi, jak ci na imię?
Wilczyca 

Wypowiadając te słowa zamilkła i spojrzała mi głęboko w oczy.

<DOPISZ dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz