Śmiało podszedłem do leżącego
obok wilka.
-Nie sądziłem, że można
zemdleć z przerażenia – poirytowany mruknąłem pod nosem – chyba, że mamy tu
dziewczynę.
Nie myliłem się. Leżący obok wilk, nie był bynajmniej samcem.
- No tak... wszystko jasne - prychnąłem arogancko
Chwyciłem wilczycę za kark i
przeciągnąłem do mojej groty.
Trąciłem
ją delikatnie łapą, aby się wybudziła – ale ta, ani drgnęła.
Za
drugim razem spróbowałem odrobinę mocniej. Chyba za mocno, gdyż jęknęła z bólu.
Chwilę potem zaczęła niepewnie otwierać oczy.
Miała bardzo interesującą urodę. Jej czarne futro połyskiwało w świetle pochodni, a oczy… a
oczy wyglądały jak dwa szmaragdy.
- Ał… - stęknęła
- Przepraszam, chyba za mocno
cię szturchnąłem –powiedziałem, czując nagle, że odczuwam do niej jakby... sympatie?
Wilczyca stanęła na równe
nogi i skuliła ogon.
- Mów ktoś ty! – Warknęła
- Aleś zadziorna!
- Mów ktoś ty i jak mnie tu znalazłeś?
-Leon. - odparłem, akcentując każdą literę mojego imienia - Leon - tak mnie zwą.
- Co ja tu
robię!? –
- Spokojnie, nie panikuj.
Prawdopodobnie uratowałem ci życie… powinnaś być wdzięczna
- Doprawdy? Wątpię. –
Prychnęła zażenowana
- Skoro nie ja, to, kto
przeciągnął cię do tej groty, kiedy straciłaś przytomność?
- Ty mnie? Tu? Ah, a więc to ty mnie tak przestraszyłeś!
- Zrobiłem to nieumyślnie!
- W ogóle, po co ja z tobą
rozmawiam! Gdzie jest wyjście? Gdzie jestem? – Dumnie zadarła nos i trzykrotnie
zatrzepotała rzęsami.
- To ja raczej pytam ciebie.
Co tu robisz i jaki jest cel, twej podróży? Mało, kto wybiera tę mroczną krainę, jako
miejsce wypoczynku.
- Ja nie przybyłam tu na
wakacje… a w ogóle, co będę ci się tłumaczyć? Lepiej się przymknij i pokaż mi
wyjście – odparła stanowczo i dobitnie
- Twoje oczy są piękne, kiedy
się denerwujesz.
- Czy możesz się uciszyć i mnie stąd wyprowadzić!?Jesteś naprawdę żałosny.
- Czy możesz się uciszyć i mnie stąd wyprowadzić!?Jesteś naprawdę żałosny.
Nagle zagrzmiało. Wystraszona wilczyca, wtuliła pysk w moją sierść. Kiedy zdała sobie sprawę, co właśnie zrobiła, odsunęła się raptownie.
- Prze… przepraszam. To taki
odruch. – Wyszeptała zmieszana
- Nic się nie stało złośnico.
A swoją drogą, ładnie pachniesz. Jakby lawendą? – Uśmiechnąłem się szarmancko
- Dzięki – zarumieniła się i
odwzajemniła uśmiech, tym samym odsłaniając rząd pięknych, białych zębów.
- Powiesz mi, jak ci
na imię?
Wilczyca
Wilczyca
Wypowiadając te słowa
zamilkła i spojrzała mi głęboko w oczy.
<DOPISZ dokończysz?>
<DOPISZ dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz